Szef wszystkiego nie dopilnuje

Szef wszystkiego nie dopilnuje

Wielu przedsiębiorców zaczyna biznes jako „człowiek od wszystkiego”. Sami sprzedają, obsługują klientów, pilnują finansów i rozwiązują każdy problem. To często konieczny etap. Problem zaczyna się wtedy, gdy firma rośnie, a właściciel nadal próbuje być jednocześnie dyrektorem, handlowcem, kontrolerem jakości i działem IT w jednej osobie.

 

Ekspertka od skalowania biznesu podkreśla, że prawdziwy lider nie jest najważniejszym pracownikiem firmy. Jest osobą, która buduje organizację zdolną działać bez ciągłego ratowania sytuacji.

 

Samotny wilk czy przywódca stada?

Międzynarodowy Dzień Tygrysa to nietypowa okazja, aby spojrzeć na biznes przez pryzmat przywództwa. Tygrys kojarzy się z siłą, niezależnością i pewnością siebie. Cechy te często przypisujemy przedsiębiorcom. Ale nawet najbardziej doświadczony lider nie wygra długiego wyścigu, jeśli wszystko będzie robił sam.

 

Początki biznesu często wyglądają tak, że właściciel zna każdego klienta, odpowiada na każdą wiadomość, podejmuje każdą decyzję. To działa… do pewnego momentu. – Samodzielność jest ogromną wartością przedsiębiorcy, ale na pewnym etapie może stać się pułapką. Firma nie powinna być przedłużeniem jednej osoby. Powinna być organizacją, w której ludzie, procesy i odpowiedzialności
są dobrze poukładane
 –
mówi Iwona Borawska, specjalistka ds. skalowania biznesu, founderka
i CEO The Process®.

 

Bohater firmy? Tylko w filmach

W kulturze biznesowej przez lata popularny był obraz przedsiębiorcy-bohatera. To on siedzi najdłużej
w biurze. To on zna odpowiedź na każde pytanie. To do niego wszyscy przychodzą, kiedy pojawia się problem. Brzmi imponująco? Tylko że taki model ma jeden poważny minus –  firma przestaje być skalowalna. Bo jeśli każda decyzja wymaga udziału właściciela, wzrost biznesu zaczyna przypominać jazdę samochodem z zaciągniętym hamulcem ręcznym. – Największym błędem liderów jest mylenie kontroli z zarządzaniem. Kontrola oznacza, że wszystko przechodzi przez jedną osobę. Zarządzanie oznacza, że ludzie wiedzą, jakie mają cele, jakie decyzje mogą podejmować i za co odpowiadają – tłumaczy ekspertka.

 

Potrzeba dobrego zarządzania

Sektor małych i średnich firm pozostaje fundamentem polskiej gospodarki. Według raportów PARP przedsiębiorstwa MŚP stanowią kluczową część krajowego biznesu i rynku pracy, ale mierzą się m.in.
z wyzwaniami związanymi z rozwojem, kompetencjami i zwiększaniem efektywności działania.
Wraz ze wzrostem firmy pojawia się pytanie, czy właściciel nadal jest osobą, która wszystko wykonuje, czy już liderem, który buduje system?

 

– Skalowanie biznesu nie polega na tym, że właściciel pracuje dwa razy więcej. To nie jest strategia, tylko bardzo szybka droga do zmęczenia. Skalowanie polega na tym, że firma potrafi obsłużyć większą liczbę klientów, większy zakres działań i większą odpowiedzialność dzięki ludziom oraz procesom – mówi Iwona Borawska.

 

Lider nie musi znać wszystkich odpowiedzi

Jednym z mitów przedsiębiorczości jest przekonanie, że dobry szef powinien wiedzieć wszystko. Tymczasem najlepsi liderzy często nie są osobami z największą wiedzą techniczną w każdym obszarze.

Są osobami, które potrafią stworzyć środowisko, w którym inni mogą wykorzystywać swoje kompetencje. Dobry lider nie pyta: „Dlaczego nikt nie zrobił tego tak jak ja?” Tylko: „Czy ludzie mają wystarczającą wiedzę, narzędzia i odpowiedzialność, żeby zrobić to dobrze?”

 

– Firma rośnie wtedy, gdy właściciel przestaje być centralą wszystkich decyzji, a zaczyna być architektem organizacji. Jego rolą nie jest codziennie gasić każdy pożar. Jego rolą jest sprawić, żeby pożary pojawiały się coraz rzadziej – mówi ekspertka.

 

Co byście beze mnie zrobili…

Największym wyzwaniem dla wielu przedsiębiorców jest delegowanie. Często nie dlatego, że nie ufają ludziom, ale dlatego, że sami przez lata budowali firmę i mają poczucie: „nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja”. To prawda – ktoś może nie zrobić czegoś dokładnie tak samo. Ale może zrobić to wystarczająco dobrze, a właściciel odzyska czas na działania strategiczne. – Firma nie potrzebuje dwudziestu osób, które czekają na instrukcję właściciela. Potrzebuje ludzi, którzy rozumieją kierunek i potrafią działać samodzielnie. To jest różnica między zespołem a grupą wykonującą polecenia podkreśla Iwona Borawska.

 

Paradoksalnie najlepszy moment dla przedsiębiorcy przychodzi wtedy, gdy firma nie potrzebuje jego obecności przy każdej drobnej sprawie. To nie oznacza utraty znaczenia. Wręcz przeciwnie. Oznacza przejście z roli osoby wykonującej zadania do osoby, która rozwija biznes. – Największym sukcesem lidera nie jest stworzenie firmy, w której wszyscy mówią: „bez szefa nic się nie da zrobić”. Największym sukcesem jest stworzenie firmy, w której wszyscy wiedzą, co robić – także wtedy, gdy lider jest
na spotkaniu, urlopie albo po prostu myśli o kolejnych krokach rozwoju
 –
mówi ekspertka.

 

Choć tygrys jest symbolem siły i niezależności, świat biznesu działa trochę inaczej. Firma nie rośnie dzięki jednej osobie. Rośnie dzięki połączeniu kompetencji, doświadczenia i współpracy. – Najlepsi przedsiębiorcy nie budują pomników swojej własnej niezastąpioności. Budują organizacje, które mogą działać, rozwijać się i osiągać więcej niż jedna osoba byłaby w stanie zrobić samodzielnie – podsumowuje  właścicielka The Process®.

Dodaj komentarz

Back To Top