Burzliwe półrocze na rynku złota nie zaszkodziło popytowi

W pierwszej połowie 2026 roku popyt na złoto wyniósł 2 522 tony, czyli o 2 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej – tak podaje World Gold Council w swoim najnowszym raporcie. Oznacza to, że zainteresowanie złotem pozostawało wysokie w okresie, w którym jego cena najpierw ustanowiła rekord 5501 USD za uncję, a następnie spadła do 3994 USD. Co sprawiło, że mimo tak burzliwego półrocza inwestorzy nadal zwracali się w stronę złota? Czego można spodziewać się w kolejnych miesiącach?

Ostatnie pół roku pokazało, że sytuacji na rynku złota nie da się oceniać wyłącznie przez pryzmat codziennych, giełdowych notowań. Ceny zmieniały się co prawda dynamicznie, ale pod tą rynkową zmiennością fundamenty popytu pozostawały stabilne. Konsekwentnie rósł popyt na fizyczne sztabki oraz monety, połączony z systematycznym zwiększaniem rezerw przez banki centralne – wyjaśnia Paweł Mazurek, członek zarządu w Mennicy Mazovia, oferującej Gold Plan, subskrypcyjny model zakupu złota.

Fizyczne złoto wciąż pożądane

Według World Gold Council całkowity popyt na złoto w pierwszej połowie 2026 roku wyniósł 2 522 tony, co oznaczało wzrost o 2 proc. rok do roku. Łączna wartość zakupionego w tym okresie złota osiągnęła 380 mld USD. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku sprzedano sztabki i monety o łącznej wadze 784 ton, czyli o około 21 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie przepływy do funduszy ETF cechowały się większą zmiennością, przez co łączny popyt inwestycyjny spadł o 24 proc. w porównaniu z pierwszym półroczem 2025 roku.

Rekordowy rajd i gwałtowna korekta

Pierwsza połowa 2026 roku przyniosła wyraźną zmianę sytuacji na rynku złota. W styczniu cena kruszcu na giełdzie LBMA osiągnęła około 5501 USD za uncję, ustanawiając historyczny rekord. W następnych miesiącach rozpoczęła się jednak korekta notowań. Pod koniec czerwca złoto kosztowało około 3994 USD – o blisko 27 proc. mniej niż podczas styczniowego szczytu, choć nadal wyraźnie więcej niż dwanaście miesięcy wcześniej. Spadkom sprzyjały rosnące rentowności amerykańskich obligacji i silniejszy dolar. Rynek zaczął również wyceniać scenariusz, w którym stopy procentowe w USA utrzymają się na wyższym poziomie przez dłuższy czas, co obniżało atrakcyjność nieoprocentowanego złota wobec aktywów oprocentowanych.

Na notowania złota w ostatnich miesiącach wpływała przede wszystkim sytuacja na rynkach finansowych. Umacniający się dolar, rosnące rentowności obligacji oraz odpływ kapitału z funduszy ETF wywierały presję na cenę kruszcu i pogłębiały skalę korekty. Nie oznaczało to jednak, że w takim samym tempie malało zainteresowanie fizycznym złotem. Popyt na sztabki i monety pozostawał wysoki, ponieważ inwestorzy korzystając z korzystnych cen, uzupełniają zasoby fizycznego złota, dlatego sam spadek kursu nie oddawał w pełni sytuacji na całym rynku – dodaje Paweł Mazurek.

Prognozy zmieniają się razem z rynkiem

Na początku roku, gdy złoto ustanawiało kolejne rekordy, część instytucji finansowych zakładała wzrost kursu do poziomu 6000–6300 USD za uncję. Późniejsza korekta przyniosła jednak rewizję tych szacunków. Bank of America obniżył średnią prognozę na 2026 rok o 14 proc. – do 4360 USD za uncję. JPMorgan oczekuje obecnie, że w czwartym kwartale średnia cena wyniesie około 4500 USD, natomiast Goldman Sachs szacuje kurs na koniec roku na poziomie 4900 USD.

Prognozy to nie obietnice konkretnego kursu, a jedynie scenariusz spisany na podstawie określonych założeń makroekonomicznych. Wystarczy jednak mała zmiana w otoczeniu i wcześniejsze wyliczenia szybko tracą na aktualności. Z jednej strony gorsza koniunktura, napięcia geopolityczne czy po prostu oczekiwania na cięcia stóp mogą pchać ceny złota w górę. Z drugiej – mocniejszy dolar, wysokie rentowności obligacji i solidna kondycja gospodarki działają w dokładnie odwrotną stronę. Dlatego na prognozy warto patrzeć jak na punkt odniesienia, a nie gotową instrukcję, kiedy kupować lub sprzedawać kruszec – wyjaśnia Paweł Mazurek.

Długoterminowe wsparcie ze strony banków centralnych

Solidnym fundamentem dla rynku złota w nadchodzących miesiącach pozostaną zakupy banków centralnych. Instytucje te traktują kruszec jako element długoterminowych rezerw, pozwalający dywersyfikować portfel i ograniczać koncentrację rezerw w wybranych walutach. Według badań World Gold Council niemal 90 proc. banków centralnych przewiduje wzrost globalnych rezerw złota w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a 45 proc. planuje zwiększenie zasobów kruszcu we własnej instytucji.

Banki centralne nie kupują złota z myślą o wynikach w kolejnym kwartale, ale o bezpieczeństwie rezerw w perspektywie długich lat. Tak samo powinien myśleć inwestor indywidualny. Historia pokazuje, że ceny złota potrafią spadać przez kilkanaście miesięcy z rzędu, by później odrabiać straty w dłuższym horyzoncie. I to właśnie czyni złoto tak ważnym fundamentem zabezpieczenia oraz dywersyfikacji kapitału – podsumowuje Paweł Mazurek.

Dodaj komentarz

Back To Top