Wakacje się kończą, a napięcie rośnie. Dlaczego powrót do szkoły może być trudny także po odpoczynku?

wakacje-sie-koncza-a-napiecie-rosnie-dlaczego-powrot-do-szkoly-moze-byc-trudny-takze-po-odpoczynku

Koniec wakacji dla wielu rodzin oznacza powrót do rutyny, ale także wzrost napięcia. Zmiana rytmu dnia, perspektywa szkoły, nowe obowiązki, a w przypadku maturzystów – oczekiwanie na sierpniową poprawkę mogą sprawić, że ostatnie tygodnie wakacji zamiast spokojnego domknięcia lata stają się czasem narastającego stresu. Problem w tym, że dziecko może być przeciążone nawet wtedy, gdy formalnie właśnie „odpoczywało”.

W Polsce wakacje rozpoczęło w tym roku blisko 4,9 mln uczniów. Jednocześnie „Diagnoza Młodzieży 2026” pokazuje skalę problemu, z którym młodzi ludzie wchodzą w nowy rok szkolny: 60 proc. nastolatków żyje w chronicznym stresie i przemęczeniu, a 40 proc. wykazuje objawy depresyjne. – Dziecko może odpoczywać od szkoły, ale wcale nie oznacza to, że jego układ nerwowy odpoczywa. Wakacje bywają bardzo intensywne: wyjazdy, nowe miejsca, dużo ludzi, zmiana rytmu dnia, późne chodzenie spać, ekrany, ciągłe atrakcje. To wszystko są bodźce. Dlatego po powrocie dziecko może być nie tyle wypoczęte, co właśnie przebodźcowane i zmęczone – mówi Barbara Wolanin, terapeutka i diagnostka integracji sensorycznej.

Wakacje nie zawsze oznaczają regenerację

Dla dorosłych intensywne wakacje często są synonimem odpoczynku. Dla dziecka mogą jednak oznaczać kilkadziesiąt dni bez stałego rytmu, z dużą liczbą nowych doświadczeń. Organizmus potrzebuje później czasu, żeby wrócić do przewidywalności. Dlatego pod koniec sierpnia mogą pojawić się rozdrażnienie, problemy ze snem, trudności z koncentracją, płaczliwość czy niechęć do wykonywania nawet prostych obowiązków. – Stres bardzo często pokazuje się przez ciało. Dziecko nie zawsze powie: „jestem przeciążone” albo „boję się powrotu do szkoły”. Może za to skarżyć się na ból brzucha czy głowy, mieć problemy ze snem, być rozdrażnione albo wycofane. Warto patrzeć na te sygnały szerzej, a nie od razu zakładać, że dziecko jest niegrzeczne albo po prostu nie chce mu się wrócić do obowiązków – podkreśla Barbara Wolanin. Dlatego zamiast pod koniec sierpnia gwałtownie wprowadzać pobudkę o szóstej rano, naukę i pełny szkolny harmonogram, lepiej stopniowo przywracać przewidywalność. Pomóc może wcześniejsze chodzenie spać, spokojniejsze poranki i rozmowa o tym, co dziecko czeka w nowym roku szkolnym.

„Nie stresuj się” nie działa

Powrót do szkoły może oznaczać także powrót do sytuacji, które dla dziecka są trudne: ocen, sprawdzianów, relacji rówieśniczych, nauczycieli czy presji wyników. – Kiedy dziecko mówi, że boi się szkoły albo stresuje się początkiem roku, odpowiedź „nie stresuj się” nie sprawi, że stres zniknie. Dziecko potrzebuje najpierw poczuć, że jego emocje są zauważone. Możemy zapytać: czego dokładnie się mecisz? (zwłaszcza gdy temat lęku związanego ze szkołą i z powrotem do szkoły się powtarza). Co będzie dla ciebie najtrudniejsze? Czego ode mnie potrzebujesz? – mówi Barbara Wolanin.

Podobnej uważności potrzebują maturzyści, dla których wakacje nie zawsze są wakacjami. W 2026 roku maturę zdało 81,1 proc. tegorocznych absolwentów szkół ponadpodstawowych, natomiast 12,3 proc. nie zdało jednego egzaminu i uzyskało prawo do sierpniowej poprawki. Kolejne 6,6 proc. nie zdało więcej niż jednego egzaminu. Dla tych młodych ludzi sierpień oznacza więc nie tylko koniec wakacji, ale także oczekiwanie na kolejny ważny egzamin.

– Młody człowiek, który nie zdał matury za pierwszym razem, może mieć poczucie porażki, wstydu albo przekonanie, że zawiódł rodziców. Najgorsze, co możemy wtedy zrobić, to dokładać kolejną presję. Wynik egzaminu nie mówi, jaką wartość ma człowiek. Warto rozmawiać nie tylko o tym, czy zda, ale przede wszystkim o tym, co teraz przeżywa i czego potrzebuje – mówi Barbara Wolanin.

Stres dziecka i stres rodzica nakładają się na siebie

Końcówka wakacji jest wymagająca również dla rodziców. Trzeba zorganizować wyprawkę, ustawić na nowo rytm dnia, pogodzić szkołę z pracą, zajęciami dodatkowymi i obowiązkami domowymi. Rodzic może więc próbować regulować stres dziecka, jednocześnie samemu będąc przeciążonym. To właśnie tutaj łączą się dwa pozornie różne problemy: dziecko potrzebuje wsparcia, a rodzic potrzebuje pamiętać również o sobie. – Bardzo łatwo wejść w rolę osoby, która cały czas zajmuje się innymi. Mama myśli: co z dzieckiem, co ze szkołą, co z maturą, co z zajęciami dodatkowymi, co z obiadem, co trzeba przygotować. I nagle okazuje się, że nikt nie pyta jej, jak ona się z tym wszystkim czuje. A przecież jeżeli ja sama jestem przeciążona, dużo trudniej będzie mi spokojnie towarzyszyć dziecku w jego emocjach – zauważa Barbara Wolanin. Jej zdaniem podobna zasada dotyczy całej rodziny: najpierw trzeba zauważyć przeciążenie, zamiast czekać, aż przerodzi się ono w kryzys.

Powrót do szkoły nie musi więc oznaczać gwałtownego przejścia z wakacyjnego chaosu do szkolnego rygoru. Dla dziecka i rodzica może być raczej momentem stopniowego odzyskiwania rytmu, przewidywalności i kontaktu z własnymi emocjami. Bo czasem po wakacjach nie potrzebujemy więcej mobilizacji. Potrzebujemy przede wszystkim trochę mniej bodźców i więcej uważności na siebie.

Dodaj komentarz

Back To Top